Tu byliśmy

CZERNA WIELKA

W dniu 13.06.2010 r o godz 8.00 wyryszyliśmy wraz z moim przyjacielem Przemkiem autostradą z Wrocławia w stronę Olszyny a dokładnie Kowalic. Naszym celem była eksploracja rzeki Czernej Wielkiej i jej  22 km odcinka z Kowalic do Żagańca. Na starcie tj przy moście w Kowalicach pojawiła się również liczna ekipa z klubu Szron z Żagania z Olem na czele. Szroniacy jako gospodarze ruszyli pierwsi a my niespiesznie za nimi.
Rzeka od razu przywitała nas zwalonymi drzewami w nurcie i krętym korytem. Po 2-3 kilometrach dołączyliśmy do żaganiaków walczących na jednej z wielu przeszkód i dalej płynęliśmy już razem. Rzeka kręciła jeszcze bardziej i próbowała zmusić nas do wyjścia z kajaków ale prawdziwy zwałkowiec się nie poddaje... no chyba że na brzegu czeka grill a na nim piekące się kiełbaski... którymi częstowała wszystkich sympatyczna Pani chyba też z klubu z Żagania a działo się to koło mostu przy połączeniu rzek Czernej Wielkiej z Czerną Małą czyli w 1/3 naszej trasy. Po naładowaniu akumulatorów ryszyliśmy dalej, koryto nadal kręciło a otaczająca przyroda zadziwiała nas swoją dzikością i zwałkowością. Najciekawsza przeprawa czekała nas jednak pod koniec spływu  kawałek za elektrownią(przenoska) gdzie drogę zagrodzało kilka drzew leżących obok siebie. Po paru przymiarkach udało się trochę rozmontować plątaninę gałęzi i z pomocą Przema wdrapać się na sterczący nad wodą pień. Reszta ekipy również ochoczo przystąpiłą do pokonywania przeszkody, jedni dołem(zły sposób) inni górą(dobry sposób). Na koniec jeszcze tylko skok z 0,4m prożka gdzie jeden z kajakarzy zrobił dziurę w kajaku Solo i po ok 6 godz na wodzie zakończyliśmy spływ za Żagańcem. Na całym odcinku przenosiliśmy kajak 2 razy tj przy progu z zastawkami i przy elektrowni, płynęliśmy na 1 osobowych kajakach polietylenowych: Solo długość 3,40m i Prijon dł. 3,80m. Polecamy rzekę miłośnikom zwałek i dzikiej kniei a także ze względu na bardzo dobr dojazd(prawie cały czas autostradą)

                                                      

ODRĄ DO ŚCINAWY CZYLI... POD WIATR

W dniu  26.06.2010 roku o 12.00 wybraliśmy się wraz Markiem do Brzegu Dolnego skąd już rzeką postanowiliśmy  popłynać do Ścinawy.  Start  zlokalizowaliśmy po znakach kierujących na prom dzięki którym samochodem  dojechaliśmy do samej rzeki. Nurt  był jeszcze dość szybki i pierwsze kilometry upłynęły nam  na rozgrzewce i dopasowniu się do długich i smukłych kajaków ekspedycyjnych : Necky -Manitou i RTM  Tiwok i już byliśmy w Malczycach. Tam mała przerwa na 2 śniadanie i ruszyliśmy dalej do Lubiąża, po prawej i po lewej zaczęły ciąganąc się lasy , na niebie  co jakiś czas krążyły duże ptaszyska(podobno w tych rejonach są orły) a sarny stojące na miejscami wysokim na 3 m brzegu były bardzo zdziwione naszym widokiem. Po ok 20 km  i przepłynięciu pod mostem po prawej stronie ukazał nam się klasztor w Lubiążu(polecamy przerwę i zwiedzanie). Zaczęło również wiać prosto w twarz. Prędkość jaką mieliśmy do tej pory czyli ok 10-11km na godz zmniejszyła się do ok 8km/h i tym spacerowym tempem ciągle wsród lasów dopłynęliśmy o godz 18.40 do mostu z basztami obronymi w Ścinawie. Polecamy ten odcinek ze względu na ciekawe lasy które towarzysza od Malczyc do Ścinawy, miejscami wysokie brzegi, małe wysepki oraz ptactwo: czaple, bociany  i ciszę a także krążące na niebie drapieżniki

KWISĄ I BOBREM

17.07.2010 tj w sobotę naszym celem były rzeki Kwisa i Bóbr odcinek ze Świętoszowa do Żagania. Z Wrocławia wystartowaliśmy z Przemem o godz  8.30 ciągnąc za sobą przyczepę z kajakami dla ekipy z Legnicy która miała dołączyć na autostradzie.

CZERNA WIELKA PO RAZ DRUGI

25.07.2010 tj w niedzielę korzystając z piątkowych i sobotnich opadów deszczu wyruszyliśmy wraz Maćkiem i Przemkiem oraz piszącym te słowa w kierunku Bolesławca a dokładnie do miejscowości Poświętne z zamiarem spłynięcia odcinka  Poświętne-Kowalice(ok 24km). Start zlokalizowaliśmy przy moście(zaraz po wjechaniu do miejscowości skręcic w prawo) w gruntową drogę i nią ok 150m do mostku) pod którym jest niewielki prożek. Ale przed startem oczywiście II śniadanie i tak zrobiła się godz 12.30. Ruszyliśmy ostrożnie bo nisko nad wodą zwieszały się gałęzie a koryto miało ok 2 m szerokości. Według opowieści kolegi Ola z Żagania miało być pięknie ciężko i zwałkowo a było tylko pięknie tzn rzeka wiła się raz w prawo raz w lewo ale zwałek jak na lekarstwo a jeżeli już były to łatwe... Pierwszą przerwę(obiadową) zrobiliśmy po ok 3 godz wiosłowania, w dużym zakolu obok którego przez korony drzewa prześwitywało słońce. Po przerwie zaczęły się zwałki, początkowo niskie i łatwe ale im bliżej końca tym coraz wyższe i trudniejsze z kulminacją w postaci dużego dębu leżącego w poprzek koryta ok 40-50 cm nad lustrem wody.Dzięki pomocy Maćka po 20 min walce udało mi się  wdrapać na dąb i skoczyć z niego na 2 stronę.
Ale to jeszcze nie był koniec trudności, dalej przedzieraliśmy się przez plątaniny gałęzi i górą lub dołem przez zwalone drzewa. dochodziła godz 19.30 a szumu wody na  progu w Kowalicach ciągle nie było słychać. Z lewej strony minęliśmy dopływ Czernej rzeczkę Ziębinę wg mapy z tego miejsca do mety zostało ok 2,5km. Po 0,5 godz wiosłowania zobaczyliśmy po lewej samotny dom , pojawił się również 0,5 m próg z którego oddaliśmy z Przemem po jednym skoku i to był już koniec czyli most w Kowalicach. Płynęliśmy na polietylenowych kajakach 1 osobowych tj Bert firmy  Żelezny o dł 3,20m, Slalom firmy Prijon dł 3,80m i Sundanc firmy Perception dł 2,90m.